Job 24BW1975

1Dlaczego Wszechmocny nie określił czasów karania i ci, którzy go znają, nie widzą jego dni?

2Niegodziwcy przesuwają granice, zagarniają trzody wraz z pasterzami.

3Osły sierot pędzą przed sobą, woły wdowy biorą w zastaw.

4Ubogich spychają z drogi, wszyscy biedacy na ziemi muszą się ukrywać.

5Oto, jak dzikie osły na pustyni wychodzą do swej żmudnej pracy, szukając żywności; na stepie chleba dla swoich dzieci.

6W nocy żną zboże na polu i zbierają grona w winnicy bezbożnika.

7Nocują nago, bez odzieży, a w czasie zimy nie mają okrycia.

8Zmoczeni są górską ulewą, a nie mając schronienia tulą się do skały.

9Porywają od piersi sierotę i biorą w zastaw niemowlę ubogiego.

10Chodzą nago, bez odzieży i o głodzie znoszą snopy.

11Między piwnicznymi murami wytłaczają oliwę; pracują w tłoczni, a jednak są spragnieni.

12Z miast rozlegają się jęki umierających, ranni wołają o pomstę, ale Bóg nie zważa na modlitwę.

13Tamci znów są wrogami światłości, nie znają jego dróg i nie pozostają na jego ścieżkach.

14Nim światło wzejdzie, powstaje morderca, zabija ubogiego i biednego, a w nocy zakrada się złodziej.

15Oko cudzołożnika czeka na zmierzch, myśli on: nie dostrzeże mnie żadne oko, i na twarz kładzie zasłonę.

16W ciemności włamują się do domów; w dzień dobrze się zamykają, oni wszyscy nie chcą znać światła.

17Bo dla nich mrok jest porankiem, gdyż ze strachami ciemnej nocy są obeznani.

18Są jak szumowiny unoszone na powierzchni wody; złą sławę ma ich dział w kraju, żaden deptacz winogron nie zwraca się już do ich winnicy.

19Jak susza i upał wyparowują wody śnieżne, tak grzeszników porywa kraina umarłych.

20Zapomina o nich łono, które ich wydało; robactwo karmi się nimi, nikt ich nie będzie wspominał, niegodziwość załamuje się, jak drzewo.

21Niegodziwiec gnębi niepłodną, która nie rodzi, a wdowie nie wyświadcza nic dobrego.

22A jednak On przedłuża swoją mocą życie okrutników; niejeden podnosi się, chociaż już zwątpił o życiu.

23Zapewnia mu bezpieczny byt, na którym może się oprzeć, a jego oczy czuwają nad ich drogami.

24Ich wielkość trwa tylko chwilę, potem znikają; schną i więdną, bywają porwani jak wszyscy ludzie i odcięci jak kłos.

25Czyż tak nie jest? Kto mi zada kłam i obróci wniwecz moje słowo?

© 1975 - 2020 Towarzystwo Biblijne w Polsce (Warszawa), Bible Society in Poland (Warsaw)

Choose Translation

Switch translation for Job 24.

Reading Settings

Paragraph viewDisplay verses as flowing paragraphs instead of individual lines
Show verse numbersDisplay verse numbers inline
Red letterHighlight the words of Christ in red

Sign in to save your reading preferences across sessions.