1Następnego dnia, kiedy Jezus wrócił na teren świątyni i dalej nauczał lud, głosząc Dobrą Wiadomość o Bożym Królestwie, podeszli do Niego arcykapłani, którzy razem z uczonymi w Piśmie oraz żydowską starszyzną byli zbulwersowani wydarzeniami dnia poprzedniego.
2Ci zapytali Go: — Jakim prawem uczyniłeś to, co wczoraj zrobiłeś? I kto w ogóle upoważnił cię do nauczania w świątyni?
3Jezus zaś tak im odrzekł: — Ja również zapytam was o coś. Powiedzcie,
4czy posłannictwo Jana, który zanurzał Żydów w wodę, było wezwaniem pochodzącym z Niebios, czy raczej jego ludzkim pomysłem?
5Oni zaś, rozważając to między sobą, tak kalkulowali: — Jeśli powiemy, że z Niebios, to pewnie spyta nas: Dlaczego zatem mu nie uwierzyliście?
6A jeśli powiemy, że była to jego ludzka inicjatywa, to tłum nas ukamienuje, gdyż wszyscy uważają Jana za wielkiego proroka.
7Ostatecznie więc odpowiedzieli Jezusowi, że nie wiedzą.
8Wówczas On oświadczył: — To i ja wam nie powiem, jakim prawem czynię to, co robię.
9I zaraz, w obecności ludu, opowiedział im taką przypowieść: — Pewien człowiek założył winnicę, wydzierżawił ją okolicznym rolnikom i wyjechał na długo.
10Gdy nadszedł czas zbiorów, wysłał do nich swego sługę, by odebrać część plonów jako czynsz należny za dzierżawę. Dzierżawcy jednak brutalnie pobili tego sługę i odesłali z niczym.
11Wtedy właściciel wysłał do nich innego sługę. Lecz oni tego również sponiewierali, pobili i odesłali z niczym.
12Wysłał więc jeszcze trzeciego, ale oni i tego poranili, a następnie wyrzucili.
13Wówczas właściciel winnicy pomyślał: „Cóż z nimi począć? Poślę do nich mego umiłowanego syna. Tego chyba uszanują”.
14Jednak dzierżawcy, gdy tylko zobaczyli syna właściciela, zgromadzili się na naradę i tak postanowili: „To jest dziedzic. Zabijmy go, a dziedzictwo będzie nasze”.
15Wywlekli więc go poza winnicę i zamordowali. Co według was uczyni właściciel winnicy,
16gdy wróci? Wygubi ich, a winnicę odda w użytkowanie innym! Gdy arcykapłani, uczeni w Piśmie i przywódcy ludu to usłyszeli, powiedzieli: — Oby nigdy coś takiego się nie wydarzyło!
17Wtedy Jezus, patrząc przenikliwie w ich oczy, rzekł: — Co zatem oznaczają słowa Pisma: Kamień, którym wzgardzili budowniczowie, stał się głównym kamieniem spajającym?
18O jakich ludziach Pismo mówi, że ten kamień stanie się dla nich kamieniem potknięcia – skałą, która na nich runie? O kim mówi, że ta skała ich zmiażdży i skruszy na proch?
19Wtedy uczeni w Piśmie i arcykapłani zrozumieli, że ta przypowieść była o nich. Zawrzeli więc gniewem i znów zaczęli szukać sposobu, jak by Go pojmać. Jednak bali się tłumu.
20Po tej dyskusji uczeni w Piśmie wysłali za Jezusem prowokatorów, aby ci, udając ludzi prawych, przyłapali Go na jakiejś wypowiedzi. W ten sposób starszyzna chciała zdobyć jakiś pretekst, na podstawie którego mogliby poddać Jezusa jurysdykcji rzymskiego namiestnika.
21Pewnego dnia owi prowokatorzy przyszli do Jezusa z przewrotnym pytaniem: — Nauczycielu, wiemy, że jesteś prostolinijny i w prawdzie nauczasz drogi Bożej. Widzimy też, że nikogo nie faworyzujesz, ponieważ nie kierujesz się żadnymi zewnętrznymi pozorami.
22Powiedz nam, tak zupełnie szczerze: Czy – według Ciebie – podatek pogłówny powinno się płacić Cezarowi, czy nie?
23Jezus, rozpoznając ich podstęp, rzekł: —
24Podajcie mi denara...Czyj wizerunek i tytuł są umieszczone na tej monecie?. — Cezara.
25Wtedy Jezus rzekł: — Oddajcie zatem Cezarowi to, co należy do niego, a Bogu to, co należy do Boga!
26Słysząc tę odpowiedź, prowokatorzy zaniemówili. Nie potrafili bowiem wobec tłumu wykazać niczego złego w Jego odpowiedzi.
27Zaraz potem podeszli do Jezusa przedstawiciele saduceuszy, którzy twierdzą, iż nie ma czegoś takiego jak zmartwychwstanie. Oni także, zastawiając na Niego pułapkę, poprosili o rozwikłanie wymyślonego problemu: —
28Nauczycielu, Mojżesz napisał nam, że gdyby umarł czyjś brat i pozostawił bezdzietną żonę, to brat zmarłego powinien wziąć tę kobietę za żonę i wzbudzić potomstwo swojemu bratu.
29Wyobraź zatem sobie, że było siedmiu braci. Pierwszy miał żonę, lecz umarł bezdzietny.
30Drugi podobnie – wziął tę samą kobietę za żonę i też umarł bezdzietnie.
31Tak samo było i z trzecim, i z każdym kolejnym z siedmiu braci. Wszyscy pomarli, nie zostawiając potomstwa.
32Na końcu zmarła także owa kobieta.
33Którego z tych siedmiu braci miałaby być żoną po zmartwychwstaniu? Przecież siedmiu ją miało.
34A Jezus tak im odrzekł: — Małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny tylko w tej doczesności.
35Ci zaś, którzy zostaną uznani za pasujących do odwiecznego i nieskończonego Życia w przyszłym świecie, po zmartwychwstaniu nie będą już więcej funkcjonować w związkach małżeńskich.
36Nie będą też umierać, gdyż staną się podobni do aniołów. Tymi zaś, którzy okażą się pasujący do Życia po zmartwychwstaniu, będą jedynie dojrzali synowie i córki Boże.
37Jeśli zaś chodzi o to, czy umarli mogą powstawać z martwych, to Mojżesz już wypowiedział się na ten temat. Relacjonując zdarzenie przy kolczastym krzewie, wspominał o PANU jako o Bogu Abrahama, Bogu Izaaka i Bogu Jakuba,
38co wyraźnie pokazuje, iż Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz tych, którzy mają Życie. Wszyscy zaś, którzy otrzymali z Jego ręki Życie, mają je na wieki!
39Na to obecni tam uczeni w Piśmie, przytakując głowami, mówili: — Nauczycielu, doskonale to ująłeś... po prostu świetnie!
40I nikt więcej nie śmiał już pytać Go o cokolwiek,
41lecz wówczas On zadał im pytanie: — A teraz wy mi powiedzcie, dlaczego uważacie, iż Mesjasz ma być synem Dawida,
42skoro Dawid w Księdze Psalmów napisał: Rzekł PAN do mego Pana „Zasiądź w chwale i w potędze mego majestatu,
43a Ja Twoich wrogów jako podnóżek rzucę pod Twe stopy”.
44Dawid wyraźnie nazwał Mesjasza swym Panem. Jak zatem miałby On być jego synem?
45Kiedy nie potrafili tego wyjaśnić, Jezus – wobec wielkiego tłumu – rzekł do uczniów: —
46Strzeżcie się uczonych w Piśmie, którzy lubią obnosić się, chodząc w powłóczystych szatach. Dla nich bowiem najważniejsze jest publiczne odbieranie wyrazów szacunku i zajmowanie eksponowanych miejsc w zgromadzeniach oraz na bankietach.
47Tacy objadają domy samotnych, biednych kobiet i długo się modlą, co czynią wyłącznie na pokaz. Z tego powodu otrzymają wyrok surowszy niż inni.