1Czemu, o Panie, stoisz z daleka, Ukrywasz się w czasach niedoli?
2Z powodu pychy bezbożnego trapi się ubogi. Niech uwikłają się w knowaniach, które obmyślili!
3Bo pyszni się bezbożny zachcianką swoją, A chciwiec bluźni, znieważa Pana.
4Bezbożny myśli w pysze swojej: Nie będzie dochodził... Nie ma Boga. Oto całe rozumowanie jego.
5Zabiegi jego w każdym czasie udają się, Sądy twoje nie obchodzą go, Wszystkimi przeciwnikami gardzi.
6Mówi w sercu swoim: Nie zachwieję się, Nigdy nie spotka mnie nieszczęście.
7Przekleństwa pełne są usta jego, także fałszu i obłudy, Pod językiem jego jest krzywda i nieprawość.
8Czatuje za węgłem zagród, Skrycie zabija niewinnego; Oczy jego wypatrują nieszczęśnika.
9Czyha w kryjówce jak lew w gęstwinie, Czyha, aby porwać ubogiego. Porywa ubogiego, zarzucając sieć swoją.
10Schyla się, przyczaja, I wpadają w szpony jego nieszczęśliwi.
11Mówi w sercu swoim: Zapomniał Bóg, zakrył oblicze swoje... Nigdy nie będzie widział...
12Powstań, Panie! Boże, podnieś rękę swoją, Nie zapominaj ubogich!
13Dlaczego bezbożny ma urągać Bogu, Mówić w sercu swoim: Nie będziesz dochodził.
14Ty zaś widzisz, bo patrzysz na trud i utrapienie, Aby to ująć w ręce swoje. Na tobie polega nieszczęśliwy, Tyś pomocą sierocie.
15Złam ramię bezbożnego i złoczyńcy! Dochodź niegodziwości jego, aby jej nie było!
16Pan jest królem na wieki wieków; Z ziemi jego znikną poganie.
17Westchnień biedaków wysłuchujesz, Panie; Utwierdzasz ich serca, nastawiasz uważnie ucha swego,
18Aby bronić prawa sieroty i uciśnionego, By człowiek z ziemi wzięty nie wzbudzał już postrachu.